Migawki z Grupy wsparcia
Grupa wsparcia dla rodziców adopcyjnych
Nasze spotkania w kręgu są wycieczkami po ścieżkach rodzicielstwa – bez oceny i w duchu głębokiego, wzajemnego zrozumienia. Nigdy nie wiemy, dokąd szlak nas zaprowadzi, bo historie przynoszone przez rodziców, a także ich uczucia są zawsze wyjątkowe i jedyne. Jednocześnie słowa: „też tak mam”, „to, co mówisz jest mi bliskie”, „jak cię słucham, to jakbym widziała swoje dziecko” tak często wypowiadane są podczas naszych spotkań. Dzielenie się swoją codziennością, otrzymywanie i dawanie wsparcia, inspiracja i nowa energia na kolejne dni, a przede wszystkim poczucie wspólnoty i ulga, że inni rodzice też zmagają się z podobnymi trudnościami i tak samo czasem mają dość – to najważniejsze, co znajdujemy „po drodze”.
Chcemy dzielić się z Wami naszymi ogólnymi refleksjami po spotkaniach grup wsparcia. Bez osobistych historii czy problemów osób uczestniczących. Będą to raczej nasze wspólne odkrycia i przemyślenia dotyczące rodzicielstwa, ale też po prostu życia. Zapraszamy na migawki z grup wsparcia:
- Migawka z grupy wsparcia – 10 I 2026 – Czy dzieci potrzebują idealnych rodziców?
- Migawka z grupy wsparcia – 20 XII 2025 – Piękno i trudy rodzinnego świętowania
- Migawka z grupy wsparcia – 29 XI 2025 – Co nakręca moje dziecko? – o różnych odsłonach nadruchliwości i nadpobudliwości
- Migawka z grupy wsparcia – 18 X 2025 – Jak radzić sobie z trudnymi emocjami – swoimi i dziecka?
- Migawka z grupy wsparcia – 27 IX 2025 – Powakacyjny rozruch – nadzieje i niepokoje
- Migawka z grupy wsparcia – 28 VI 2025 – Bliskość fizyczna i dotyk – przyjemność, czy wyzwanie?
- Migawka z grupy wsparcia – 17 V 2025 – Rodzicielstwo w cyfrowym świecie
Informacja o najbliższym terminie spotkania grupy wsparcia dla rodziców adopcyjnych>>

Migawka z grupy wsparcia 10.01.2026 r.
Temat spotkania: „Czy dzieci potrzebują idealnych rodziców?”
Styczeń sprzyja postanowieniom. Chcemy być lepszą wersją siebie. Często jednak u źródeł tych dążeń leży trudność w akceptacji siebie takimi, jacy jesteśmy. A w rodzicielstwie wymagania wobec siebie bywają szczególnie wysokie.
Na styczniowej grupie wsparcia z czułością przyjrzałyśmy się pragnieniu bycia jak najlepszym rodzicem. Uznałyśmy piękno tego dążenia – jego źródłem jest przecież miłość do dziecka, odpowiedzialność za jego dobrostan i przyszłość oraz gotowość do stawiania jego potrzeb na pierwszym miejscu. Jednak napędzani najlepszymi intencjami, łatwo wpadamy w pułapkę perfekcjonizmu.
Współczesne podejście do rodzicielstwa, choć stanowi ogromny krok naprzód – uznaje podmiotowość dziecka oraz wagę jego potrzeb i emocji – stawia przed rodzicami bardzo wysokie wymagania. Pojawiło się zjawisko tzw. rodzicielstwa eksperckiego, silnie obecne w mediach społecznościowych. Podcasty, webinary czy fora upowszechniają wiedzę i robią wiele dobrego, ale dla części rodziców mogą stać się pułapką. Łatwo wpaść w przekonanie, że rodzic powinien być jednocześnie ekspertem od dietetyki, edukacji, rozwoju emocjonalnego, codziennej logistyki, a przede wszystkim – psychologii dziecka. Do tego dokładamy sobie wymagania nadludzkiej cierpliwości, ponadprzeciętnej empatii i mistrzowskiego radzenia sobie ze stresem. Presja narasta.
W rodzicielstwie adopcyjnym ta poprzeczka bywa postawiona jeszcze wyżej. „Moje dziecko ma tyle do nadrobienia, tyle cierpienia w sobie nosi” – pojawia się przekonanie, że to ja muszę wszystko wyrównać, odbudować jego wiarę w ludzi i w miłość. Tak wiele ode mnie zależy. Te oczekiwania stawia świat, instytucje, bliscy, internet i ja – sam sobie. Staram się bardzo i nawet nie zauważam, gdy pojawia się lęk: czy robię wystarczająco dużo, czy moje błędy nie zaważą na przyszłości dziecka? Lęk rodzi poczucie winy, porównywanie się, niezadowolenie z siebie, a czasem także rozczarowanie dzieckiem. To z kolei prowadzi do jeszcze większego starania się, perfekcjonizmu i w końcu – kontroli. Nadmierna kontrola niszczy relację z dzieckiem i przybliża do wypalenia rodzicielskiego.
Dlatego przypominamy słowa D.W. Winnicotta, które często powracają podczas grup wsparcia:
„Dziecko nie potrzebuje matki idealnej, lecz wystarczająco dobrej.”
„Wystarczająco dobra matka zaczyna od niemal całkowitego dostosowania się do potrzeb swojego dziecka, a następnie – w miarę jego rozwoju – coraz mniej się do nich dostosowuje, pozwalając mu doświadczać drobnych frustracji.”
Dziecko potrzebuje rodzica, który odpowiada na większość jego potrzeb, pozwala na drobne frustracje i stopniowo wspiera je w drodze ku autonomii.
Rodzicu – przytulamy Cię w Twoim lęku, niedoskonałości i pragnieniu bycia najlepszym dla swojego dziecka.
Twoje dziecko kocha Ciebie właśnie takiego – nie idealnego.
Dbaj o swój rozwój jako rodzica, ale przede wszystkim dbaj o relację z dzieckiem. I z samym sobą.
Bądź dla siebie dobry.
Jeśli możesz – puść odrobinę kontroli.
Jesteś wystarczająca. Jesteś wystarczający.
Ania i Alicja

Migawka z grupy wsparcia – 20 XII 2025
Temat spotkania: Piękno i trudy rodzinnego świętowania
Grudniowe spotkanie naszej grupy wsparcia miało świąteczny charakter – spotkaliśmy się przy udekorowanym stole, świecach, smakołykach i aromatycznej zimowej herbacie. Jak przyznali uczestnicy, okazja do zatrzymania się w chaosie przedświątecznych przygotowań była bardzo cenna.
Święta Bożego Narodzenia często przypominają bieg z przeszkodami. Lista zakupów, która zdaje się nie mieć końca, walka z kurzem w najmniej widocznych kątach i próba przyrządzenia dwunastu potraw, które muszą smakować idealnie. W tym całym zgiełku łatwo jest zgubić to, co w tym czasie najcenniejsze: drugiego człowieka i samego siebie.
Często ulegamy złudzeniu, że idealnie czyste okna czy pięć rodzajów ciasta stworzą magiczną atmosferę. Szczególnie, jeśli tak właśnie podpowiada nam tradycja rodzinna i presja ze strony bliskich czy sąsiadów. Tymczasem prawda jest prozaiczna: nikt nie wspomina Świąt za dziesięć lat, myśląc o lśniącym parkiecie. Wspominamy śmiech przy stole, wspólne śpiewanie kolęd czy rozmowy do późnej nocy.
Odpuszczenie nadmiaru obowiązków to nie lenistwo – to akt odwagi i troski o własne zasoby. Zmęczona, sfrustrowana gospodyni nie jest w stanie dawać radości innym. Kiedy odpuścimy „muszę”, zyskamy przestrzeń na „chcę”. Gdy uczestnikom naszego spotkania udało się skontaktować ze swoimi potrzebami, okazało się, że ich pragnienia to czas na spacer, dobra książka przeczytana pod ciepłym kocem czy przytulaski z dziećmi na kanapie, a nie idealny porządek, piękne dekoracje i suto zastawiony stół.
Dla rodziców adopcyjnych czas Świąt niesie ze sobą dodatkowy, głęboki ładunek emocjonalny. To momenty, w których temat więzi, przynależności i historii życia wybrzmiewa szczególnie mocno. W te Święta, zamiast skupiać się na idealnej oprawie, warto spojrzeć na swoje dziecko i pomyśleć o tym cudzie obecności. To, że jesteście razem przy jednym stole, nie jest dziełem przypadku, ale owocem miłości, cierpliwości i odwagi. Odpuśćcie sprzątanie, by po prostu nacieszyć się tym, że stworzyliście rodzinę.
Bliskość to najpiękniejszy prezent. W dobie ciągłego pośpiechu i rozproszenia cyfrowego, naszą najdroższą walutą jest uwaga.Więzi buduje się w ciszy i uważnej rozmowie – kiedy odstawimy mikser i odłożymy telefon, nagle usłyszymy, co naprawdę mają nam do powiedzenia nasze dzieci i bliscy. Relacje potrzebują obecności, nie tylko tej fizycznej, przy jednym stole, ale także mentalnej. Prawdziwe spojrzenie w oczy, wysłuchanie anegdoty dziadka po raz setny, wspólna zabawa z dziećmi – to są momenty, które budują fundamenty rodziny.
Zima i koniec roku to naturalny moment na zatrzymanie. Śnieg (nawet jeśli tylko w marzeniach) i wczesny zmrok sprzyjają refleksji. Warto wykorzystać ten czas, by zapytać siebie: Gdzie byłem w tym roku? Co sprawiło mi autentyczną radość, a co było tylko hałasem? Czy dbam o swoje relacje tak, jak bym tego chciał(a)?
Taka refleksja pozwala wejść w nowy rok z większą świadomością, zamiast po prostu „wpaść” w styczeń z zadyszką po świątecznych porządkach.
Jako rodzice adopcyjni, często wkładacie w codzienność tytaniczną pracę, zarówno fizyczną jak i emocjonalną. Czas zatrzymania jest Wam potrzebny, aby:
- Docenić siebie: Spójrzcie wstecz na miniony rok. Ile barier udało Wam się pokonać? Ile wspólnych milowych kroków w budowaniu zaufania wykonaliście?
- Ukoić własne serce: Adopcja to też Wasza historia – historia czekania, nadziei, a często ciężkiej pracy i ogromu lęku. Dajcie sobie prawo do odpoczynku. Nie musicie być „super-rodzicami” nadrabiającymi za cały świat. Wystarczy, że będziecie obecni. A najważniejsze, abyście najpierw zadbali o siebie i swoje potrzeby, wówczas łatwiej jest znaleźć siłę na zaspokajanie potrzeb dziecka.
Święta przypominają o tym, że rodzina to wspólnota ducha. Refleksja nad życiem w tym czasie może pomóc Wam poczuć wdzięczność za tę unikalną, często trudną, ale nieskończenie piękną więź, która Was połączyła. Niech te dni będą czasem „budowania gniazda” – bezpiecznego, ciepłego i pełnego akceptacji, gdzie kurz na półkach nie ma żadnego znaczenia wobec blasku w oczach dziecka, które czuje się kochane.
Życzymy Wam Świąt pełnych łagodności dla samych siebie, spokoju i odpoczynku!
Ania i Alicja

Migawka z grupy wsparcia – 29 XI 2025
Temat spotkania: Co nakręca moje dziecko? – o różnych odsłonach nadruchliwości i nadpobudliwości
Na listopadowej grupie wsparcia dla rodziców adopcyjnych wspólnie pochylaliśmy się nad doświadczeniem towarzyszenia dziecku, które – mówiąc potocznie – bywa „nakręcone”, niespokojne, rozproszone. Rozmawialiśmy o różnych obliczach nadpobudliwości i nadruchliwości, o tym, jak przejawiają się one w codziennym życiu dzieci i ich rodzin.
Grupa wsparcia to przestrzeń, w której rodzic może bezpiecznie powiedzieć, jak jest u jego dziecka naprawdę – również wtedy, gdy jest trudno. Pojawiało się wiele poruszających opowieści: o dzieciach, które na przemian są w ciągłym ruchu lub zapadają w apatię; o łatwej dekoncentracji, braku możliwości dokończenia nawet prostej czynności; o zaczynaniu i porzucaniu aktywności; o trudnościach w kontroli impulsów, gwałtownych zmianach nastroju, nieumiejętności zwykłego „nicnierobienia” oraz o dyskomforcie, jaki wywołuje konieczność pozostania w bezruchu.
Z troską pochyliliśmy się nad tym, jakie jest wewnętrzne przeżycie dziecka w takich momentach. Jak wygląda ten wewnętrzny chaos, rozedrganie, stan ciągłej czujności? To tak, jakby w jego głowie brakowało sita, które mogłoby odfiltrować natłok bodźców. Jakby nie działał „kontroler ruchu”, który pomaga kierować uwagą i ciałem.
Uznaliśmy z wielką czułością, że dla dziecka jest to doświadczenie wyczerpujące, zabierające energię, często przeżywane jako cierpienie. Dlatego tak bardzo krzywdzące jest postrzeganie go w takich stanach jako leniwe, manipulujące czy poszukujące uwagi.
Rodzice dzielili się również tym, co dzieje się w nich, kiedy ich dziecko jest impulsywne, pobudzone albo „odpływa”. Rozmawialiśmy o tym, jak działa tzw. „mózgowe wi-fi” – wzajemne dostrajanie się mózgów rodzica i dziecka. Czasem to rodzic mimowolnie przejmuje stan swojego dziecka: chaos, niepewność, bezradność, a czasem nawet skrajne uczucia – złość, panikę czy chęć ucieczki. Grupa wsparcia to przestrzeń, w której z akceptacją i zrozumieniem uznajemy, że rodzic to też człowiek J, a jego reakcje mogą być różne.
Na szczęście „mózgowe wi-fi” może być również lekarstwem. Kiedy rodzic, konfrontując się z chaosem dziecka, zdoła wyregulować własne emocje i utrzymać spokój, dzień po dniu uczy swoje dziecko regulacji i porządkowania wewnętrznych przeżyć. Rodzic, który podąża za dzieckiem, uznaje jego stan, a jednocześnie pozostaje ugruntowany, dosłownie wspiera rozwój neuronalnych ścieżek odpowiedzialnych za uwagę i samoregulację. To właśnie we wspólnej przestrzeni emocjonalnej – w tym współodczuwaniu i współregulacji – buduje się więź, która jest fundamentem zdrowego rozwoju.
Dziękujemy przybyłym rodzicom za podzielenie się swoimi sposobami na wprowadzanie spokoju do świata chaosu – oraz za ich odwagę i obecność.
Ania i Alicja

Migawka z grupy wsparcia – 18 X 2025
Temat spotkania: Jak radzić sobie z trudnymi emocjami – swoimi i dziecka?
Na fali jesiennej melancholii, październikowe spotkanie naszej grupy wsparcia poświęciliśmy trudnym emocjom. Temat okazał się strzałem w dziesiątkę – rozmawialiśmy zarówno o wymagających uczuciach i zachowaniach dzieci, jak i o radzeniu sobie z własnymi emocjami przez rodziców.
Zaczęliśmy od podstaw: najlepszą i najskuteczniejszą reakcją na czyjekolwiek emocje jest ich nazywanie, akceptowanie i odzwierciedlanie. Doświadczając trudnych uczuć drugiej osoby, często czujemy przymus, by ją od nich uwolnić, stąd natychmiast pojawiają się rady typu: „Nie przesadzaj”, „Nie płacz, kupię ci zabawkę”. To szczególnie widoczne w relacji rodzic-dziecko, ponieważ każda matka i ojciec pragną , żeby ich dziecko było szczęśliwe, nie cierpiało.
Tymczasem, w momencie trudnych emocji najbardziej potrzebujemy obecności i uznania naszego cierpienia. Jeśli dziecko usłyszy, że ma prawo być smutne, bo pokłóciło się z koleżanką, i że jest to normalne, a co więcej – możemy posmucić się razem – to jest to najlepsze wsparcie. Uczy się dzięki temu, jak radzić sobie z emocją, a ta paradoksalnie mija szybciej. Do odzwierciedlania emocji można użyć całego ciała: tonu głosu, postawy, mimiki (która „odbija” uczucia jak lustro) i słów (parafrazy, „Ojej!”, „Mhm…”), dających znać, że emocje zostały dostrzeżone.
Wielu rodziców adopcyjnych pomyśli: „Łatwo mówić, trudniej zrobić, gdy dziecko wpada w godzinny szał!”. Takie słowa padły i na naszym spotkaniu, co pozwoliło nam porozmawiać o naprawdę trudnych sytuacjach, które bywają codziennością rodziców adopcyjnych. W tej części pojawiły się bardzo ważne refleksje:
- Trudne emocje dziecka zawsze sygnalizują jakąś ważną potrzebę. Kluczowe jest jej zrozumienie i dostosowanie reakcji.
- Emocje rodzica są ważne, a może nawet najważniejsze. Rodzic ma być „kontenerem” na uczucia dziecka, nawet „workiem treningowym”. Aby to robić, musi regularnie dbać o siebie i swoją wytrzymałość psychiczną – „opróżniać swój kontener”. Trzeba znaleźć czas na wyjścia bez dziecka (z przyjaciółmi, współmałżonkiem), sport, psychoterapię czy grupę wsparcia. Oczywiście każdy musi znaleźć najlepszy dla siebie sposób wentylowania swoich emocji, ważne by robić to regularnie.
- To nic złego, jeśli czasem poniosą nas nasze własne emocje – krzykniemy, pokłócimy się przy dziecku, wyjdziemy z pokoju. Nikt nie jest cyborgiem. Ważne jest, by tę sytuację wykorzystać rozwojowo: przeprosić, pokazać, jak rodzice godzą się po kłótni, wyjaśnić powody wyjścia z pokoju.
- Najważniejszym doświadczeniem kształtującym zachowania dziecka adopcyjnego jest zazwyczaj trauma odrzucenia. Może to powodować lęk przed porzuceniem w każdej sytuacji, gdy rodzic znika z pola widzenia, nawet w dobrej wierze (np. zostawiając dziecko w pokoju, by się wyciszyło, czy stosując karę na „krzesełku”). Nawet jeśli samotne wyciszenie działa, zawsze trzeba się upewnić, że dziecko usłyszało: „Jeśli będziesz mnie potrzebować – jestem obok i czekam na ciebie”, a najlepiej zachować kontakt wzrokowy (np. nie zamykać drzwi).
- Jako rodzice, często oczekujemy dojrzałości adekwatnej do wieku metrykalnego, ale dzieci funkcjonują jak młodsze. Powodem bywa krótki czas w nowej rodzinie (kilkuletnie dziecko emocjonalnie jest niemowlęciem, bo dopiero niedawno „narodziło się” w tej rodzinie), FASD, trauma rozwojowa, lub regresy rozwojowe. Te ostatnie, choć dla rodziców trudne (np. domaganie się pieluszek czy butelki, moczenie), są zazwyczaj pozytywnym, rozwojowym zjawiskiem – oznaczają „nadrabianie” wcześniejszych etapów rozwoju, w których brakowało rodziców adopcyjnych.
- Kryzysy rozwojowe towarzyszą całemu życiu, są cykliczne i potrzebne. Towarzyszące im silne emocje mogą okresowo zaburzać funkcjonowanie dziecka i całej rodzin, często wymagają wsparcia. Natomiast świadomość, że jest to pewien etap, który najprawdopodobniej za jakiś czas minie może być bardzo pomocna w ich przetrwaniu.
Jak widzicie, z pozoru niewinny temat doprowadził do rozmów o naprawdę trudnych aspektach rodzicielstwa adopcyjnego. Ale właśnie po to jest nasza grupa wsparcia – by z najtrudniejszymi zadaniami nie mierzyć się samemu. Zapraszamy na następne spotkanie w listopadzie!

Migawka z grupy wsparcia – 27 IX 2025
Temat spotkania: Powakacyjny rozruch – nadzieje i niepokoje
Na wrześniowym spotkaniu grupy wsparcia dla rodziców adopcyjnych zastanawialiśmy się wspólnie, jak przenieść do zwykłej rzeczywistości tę jakość bycia z dzieckiem, którą udaje się osiągnąć, gdy mamy wolne. Co i jak robiliśmy, że służyło to rozwojowi dziecka i naszej z nim bliskości? Czy moglibyśmy to jakoś włączyć w codzienność?
Pojawiło się wiele refleksji i pomysłów, ale to metafora ślimaka wszystkich nas zatrzymała i wzruszyła. Rodzice wspominali letnio-wakacyjne spowolnienie, podążanie za dzieckiem, odpuszczenie tempa, powinności i wyznaczonych punktów kontrolnych rozwoju. Mówili, że dostrojenie się do rytmu dziecka owocowało większą wzajemną bliskością i, paradoksalnie, postępami rozwojowymi.
Podążanie za dzieckiem to jak obserwowanie ślimaka na ścieżce po deszczu. Czasem ma się ochotę go podnieść, przenieść szybciej, „pomóc”. Ale wtedy omija go wszystko to, co miało się wydarzyć po drodze. Każdy kamyk, listek, każda przeszkoda to część jego historii.
Rodzicielstwo adopcyjne to nauka patrzenia przez pryzmat tego gdzie JEST, a nie gdzie „powinno” być. To codzienne przypominanie sobie, że rozwój nie jest wyścigiem. Że każdy krok do przodu, nawet jeśli ledwo widoczny, ma ogromne znaczenie. To również zgoda na opóźnienia. Na to, że dziecko może nie osiągać pewnych zdobyczy rozwojowych tak szybko, jak rówieśnicy Że może reagować inaczej. Że może potrzebować więcej czasu, więcej przytulenia, więcej spokoju, zanim poczuje się na tyle bezpieczne, by zacząć się rozwijać.
Ślimak nie porównuje się do innych. Nie patrzy na bociana, który nad nim przefrunął. Po prostu idzie — swoim tempem, ze swoim domkiem, ze wszystkim, co przeżył. Dziecko adopcyjne potrzebuje rodzica, który potrafi zwolnić. Który nie pyta: „Dlaczego jeszcze nie?”, ale mówi: „Jestem z tobą – teraz. Dokładnie tu, gdzie jesteś.”
Terapie, ćwiczenia i nadrabianie zaległości są ważne. Jednak czasem najważniejsze, co może zrobić rodzic adopcyjny, to właśnie być. Bez oczekiwań, bez porównań, bez presji. Tylko być – cierpliwie, z czułością, z wiarą, że ten mały ślimak, którego wzięło się pod skrzydła, pewnego dnia dotrze dokładnie tam, gdzie ma dotrzeć.
Dziękujemy za Waszą obecność i opowieści w powolnym rytmie. Zapraszamy w październiku!
Ania i Alicja

Migawka z grupy wsparcia – 28 VI 2025
Temat spotkania: Bliskość fizyczna i dotyk – przyjemność, czy wyzwanie?
Tematem ostatniej grupy wsparcia przed wakacjami był dotyk i jego znaczenie w relacji pomiędzy rodzicami a dzieckiem adopcyjnym. Rozważania rozpoczęliśmy od uświadomienia sobie roli tego zmysłu w rozwoju człowieka. Przypomnieliśmy sobie, że skóra jest największym organem człowieka, a dotyk pierwszym zmysłem, który rozwija się jeszcze w życiu płodowym i służy budowaniu najbardziej pierwotnej więzi z rodzicami. To poprzez dotyk niemowlę uczy się budowania relacji z tulącym je opiekunem, ale także poznaje własną tożsamość i fizyczne granice – gdzie kończę się „ja” a zaczyna się „nie ja”.
W trakcie spotkania mieliśmy możliwość doświadczyć dwóch prostych ćwiczeń – jedno z nich pozwoliło uczestnikom odkryć swoje indywidualne granice w bliskości z drugim człowiekiem, drugie – było okazją do przyjrzenia się roli rodzica w procesie podążania za dzieckiem i budowania bliskości i zaufania.
Stały się one punktem wyjścia do dzielenia się indywidualnymi refleksjami każdego z obecnych nad relacją ze swoim dzieckiem. Okazało się, że sfera bliskości fizycznej bywa w rodzinach zarówno obszarem dającym radość i przyjemność, ale równie często jest źródłem trudności i frustracji. Bywają dzieci, dla których dotyk jest zagrażający i potrzebują wiele czasu, żeby w ogóle zacząć się przytulać do nowych rodziców. Inne potrzebują dotyku bardzo silnego, odbieranego przez otoczenie jako wręcz agresywny, a swoją potrzebę bliskości wyrażają np. przez bicie. Dla wielu rodziców nie było łatwe dostosowanie się do potrzeb dziecka w tym zakresie, łączyło się to np. ze zgodą na przekraczanie własnych granic.
Podzielenie się tymi trudnościami dało uczestnikom dużą ulgę i możliwość wyrażenia swoich emocji. W trakcie spotkania znalazł się też czas na to, aby opowiedzieć o bieżących sytuacjach z życia rodzin, niekoniecznie związanych bezpośrednio z tematem spotkania. Towarzyszyła temu atmosfera wsparcia i zrozumienia, czyli to, po co przychodzimy na spotkania naszej grupy.
Życzymy wszystkim naszym rodzicom wspaniałych wakacji w rodzinnym gronie i odpoczynku! Do zobaczenia we wrześniu!
Ania i Alicja

Migawka z grupy wsparcia – 17 V 2025
Temat spotkania: Rodzicielstwo w cyfrowym świecie
„… w epoce cyfrowej mamy do czynienia nie tylko z relacjami między rodzicami a dziećmi, ale też między dziećmi a telefonami. Jest więc trochę tak, jakbyśmy byli rodzicami nie tylko dziecka, ale też smartfona, z którym nasze dziecko jest w relacji.”
Fragment książki „Cyfrowe dzieci. Sztuka skutecznego porozumiewania się z dziećmi” Beata Pawłowicz, Tomasz Srebnicki
Na ostatnim spotkaniu grupy wsparcia w gronie rodziców adopcyjnych rozmawialiśmy o naszych dzieciach w cyfrowej rzeczywistości. O nas samych często przez nią pochłoniętych, zafascynowanych nią lub trochę w niej zagubionych. O nas, dorosłych, którzy dzięki cyfrowej technologii zaspokajamy swoje realne, często podstawowe potrzeby: przyjemności i odpoczynku, wiedzy, bezpieczeństwa, kontroli, kontaktu z innymi, akceptacji i przynależności, rozwoju, ucieczki od nudy, radzenia sobie z frustracją i smutkiem itd. Zaczynając od uświadomienia sobie własnej relacji z urządzeniami mogliśmy lepiej zrozumieć nasze dzieci i to, dlaczego one (zarówno te starsze, jak i najmłodsze) nie mogą się tym urządzeniom oprzeć. Rozmowa o zagrożeniach i o tym, jak ważne jest modelowanie zachowań związanych z cyfrową rzeczywistością poprowadziła nas do poruszających refleksji. Dotyczyły iluzji pełnej kontroli nad naszymi dziećmi w sieci, ale też w ogóle, w … świecie. Skontaktowaliśmy się z uczuciami bezradności i lęku, które są nieodłączną funkcją zainstalowanej w naszym życiu aplikacji „rodzic”. I w końcu w naszych rozważaniach dotarliśmy do myśli, że to, na co mamy wpływ to budowanie relacji z naszym dzieckiem – dzień po dniu i teraz. Relacji pełnej zaufania, obecności i prawdziwego słuchania. Przestrzeni na wszystkie emocje naszego dziecka. Z naszą gotowością do towarzyszenia synowi lub córce na ich ścieżkach – także tych cyfrowych. Że bardzo tego chcemy, a w rzeczywistości to takie trudne.
To dla nas zaszczyt towarzyszyć Wam na szlaku. Dziękujemy i zapraszamy na kolejne spotkania!
Ania i Alicja
Działalność Ośrodka Adopcyjnego prowadzonego przez Fundację „Dla Rodziny” jest finansowana z
dotacji celowej
przyznanej przez Województwo Pomorskie, jako zadanie zlecone z zakresu administracji
rządowej